sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział II-Cześć, skarbie!

Bum tss,  zaraz wakacje się skończą
Bum tss, zaraz usłyszę szkolny dzwonek na lekcje
Bum tss, zaraz będę rozpaczliwie patrzeć na zegarek
Ale po co się użalać? Jedziemy z rozdziałem ;) Vilu będzie jak Ludmiła, mam nadzieję, że mi wybaczycie, heh... 

-----
Obudziłam się. Od razu stwierdziłam, że coś jest nie tak. Mój pokój jest jakiś mniejszy, a obok mnie nie ma pułki z lampką nocną. Poderwałam się z łóżka. Aha, przecież jestem w Buenos Aires. Spojrzałam na zegarek. 
-W pół do ósmej?! -Wrzasnęłam do siebie zdziwiona. 
Szybko wykonałam poranne czynności, i zrobiłam sobie śniadanie. Zjadłam także w wielkim pośpiechu. Wzięłam torebkę i wybiegłam z domu. Po drodze spotkałam Diego...
-Hej, Fran. -Powiedział. -Gdzie tak lecisz?
-Mam zajęcia o ósmej. -Odparłam.
-Trzydzieści? -Zapytał. 
-Nie, o równej ósmej. 
-Pokaż plan zajęć. -Poprosił.
Westchnęłam, i wyciągnęłam to o co prosił.
-Ale po co Ci to? Śpieszy mi się. -Chłopak zaczął się śmiać. -No i z czego się śmiejesz?!
-Fraan... -Chichotał. -Pomyliłaś wtorek z poniedziałkiem.
Zerknęłam na rozkład.
-Aaa... No, cóż... Ym... -Zaczerwieniłam się.
-Skoro mamy jeszcze dużo czasu, to możemy pójdziemy na jakieś lody, co? -Zaproponował. -Ponoć otworzyli jakąś nową lodziarnię.
-Aaa... lody... -Nie wiem dlaczego się speszyłam. -Jasne. Prowadź.
Po kilku minutach doszliśmy do małego, niebieskiego budynku. Nad drzwiami znajdował się szyld, informujący, że właśnie tutaj znajduje się lodziarnia.
-Nie mam kasy. -Przypomniałam sobie.
-Ja stawiam. -Zaśmiał się.
-Diego, nie mu-
-Poproszę dwa razy gałkę śmietankową i czekoladową. -Zignorował mnie.
-Debilu, mówiłam Ci, że nie mam kasy. -Powiedziałam jak wyszliśmy.
-A ja mówiłem, że ja stawiam.
Westchnęłam.
Szliśmy dotąd mi nieznanymi uliczkami. Tutaj było zupełnie inaczej niż we Włoszech.
Francesca i Diego
Kiedy przechodziliśmy przez park, spytał nagle:
-Masz chłopaka?
Zamurowało mnie. Skąd to pytanie?
-Nie mam... -Odpowiedziałam. -Ale, dlaczego pytasz?
-Tak z ciekawości. -Wzruszył ramionami.
Wreszcie doszliśmy pod studio. Mieliśmy piętnaście minut do zajęć śpiewu z Angie.
-Cześć, skarbie! -Zawołała jakaś blondynka. Podbiegła do Diego i pocałowała go w policzek.
Nie wiem dlaczego, ale to zabolało. Mocno.
-Hej, Violu, to jest Francesca. -Przedstawił mnie.
Czyli to ta Violetta o której mówiła Camila... Ale gadała też, że nie układa im się w związku. Ahha, jaasneee.... całują się i im się nie układa.
-Cześć. -Wydusiłam z siebie.
Spojrzała na mnie krytycznym wzrokiem.
-Hm, wiesz... powinnaś poprawić makijaż... -Powiedziała.
-Nie malowałam się dzisiaj. -Odpowiedziałam zdziwiona.
-No właśnie. -Przytaknęła. -Więc powinnaś to zrobić. Poniżasz studio...
Super. Pierwszy dzień zajęć w studiu i już zyskałam wroga.
Chciałam już coś powiedzieć, ale Violetta mi przerwała.
-DIEGUŚ!! -Wrzasnęła. -Jutro moje urodziny, pamiętasz?!
-A taak, oczwyiście, pamiętam. -Powiedział, ale jego mina sugerowała coś zupełnie innego.
Vilu rzuciła się na niego.
-Ekhm... to ja już pójdę. -Powiedziałam i się oddaliłam.
Dlaczego mnie tak to bolało jak oni się przytulali? Dlaczego boli mnie to, że on ma dziewczynę? 
Przecież ja nic do niego nie czuję! A może Camila jednak miała rację? Zakochałam się w nim?
DZZ!
Rozległ się dzwonek na lekcje. Patrzyłam na pędzących w różne strony uczniów.
-Przepraszam, gdzie jest... -Zaczęłam.
-Śpieszy mi się!
-Gdzie jest sala... -Spróbowałam znowu.
-Wybacz, śpieszy mi się!
Zatrzymała się przy mnie Violetta.
-Och, czyżby wszyscy Cię ignorowali? -Zapytała robiąc durną minę. -Tak mi przykro!
Pobiegła gdzieś. Skryłam twarz w dłoniach.
-Nie idziesz? -Usłyszałam.
Podniosłam wzrok. Zobaczyłam Diego.
-Nie wiem gdzie jest sala muzyczna. -Wyjaśniłam.
Przez chwilę nic nie odpowiadał.
-Sorry za moją dziewczynę. -Powiedział w końcu.
-Nic się nie stało... -Zapewniłam.
Usiadł koło mnie i... zaczął się do mnie zbliżać. Nasze usta dzieliły milimetry.

---
No i mamy rozdziałek.

3 komentarze =  III rozdział


piątek, 31 lipca 2015

Rozdział I-Ja się w nim nie zakochałam

Wzrokiem jeszcze chwilę wędrowałam po wnętrzu budynku. Kolorowe drzwi do każdej z sal sprawiały, że to studio zdawało się ciepłe, miłe, spokojne, ale także pełne niespodzianek. Przez nie zamknięte drzwi do jednej z sal, zauważyłam tańczących uczniów. W końcu spojrzałam na rozmówce.
-Dzień dobry. A... kim pan jest? -Spytałam niepewnie.
-Jestem Pablo, dyrektor studia. -Uśmiechnął się serdecznie.
-To do pana napisałam prośbę o dostanie się do studia w środku roku? -Spytałam.
-Tak, tak. -Odparł. -Jak wiesz posłuchaliśmy Twojego głosu i się zgodziliśmy.
-Uhm. No, cóż... cieszę się, że dostałam się do tej szkoły. -Powiedziałam- Mogłabym dostać harmonogram zajęć?
-Jasne, chodź do pokoju nauczycielskiego.
...
Po załatwieniu kilku rzeczy wreszcie dostałam spis zajęć. Zaczynam się tutaj uczyć dopiero jutro. Podziękowałam i po szybkim "Do widzenia" wyszłam ze studia.
Mniej więcej pamiętałam drogę do domu, tylko na jednym skrzyżowaniu musiałam się zastanowić gdzie skręcić. Byłam już prawie pod domem, kiedy nagle na kogoś wpadłam. Podniosłam wzrok.
Wpadłam na chłopaka w moim wieku.

Poczułam jakieś dziwne pstryknięcie w mózgu. W moim brzuchu zaczęły jakby... latać motyle.
-Przepraszam... -Powiedziałam w końcu.
-Nie ma sprawy. -Odparł chłopak. -Jestem Diego, a ty?
-Francesca. Ja... ja muszę już iść... Ciao. -Z nieprzyzwyczajenia pożegnałam się po włosku.
-Jesteś włoszką? -Zapytał.
-Tak. -Przytaknęłam. -To ja już naprawdę muszę już iść. Ciao.
-Ciao. -Odparł ze śmiechem.
Tak naprawdę nie śpieszyło, tylko chciałam uniknąć niezręcznego spotkania. Podeszłam kilka kroków i się zatrzymałam. Kiedy na niego patrzyłam... miałam takie dziwne uczucie... Dziwne, ale przyjemne.
-Hej. -Nagle podeszła do mnie jakaś rudowłosa dziewczyna. -Jestem Camila, a ty... Francesca, tak?
-Skąd znasz moje imię? -Zdziwiłam się.
-Pablo nam mówił, że jakaś włoszka zacznie się uczyć w środku roku, a widziałam Ciebie, jak idziesz do pokoju nauczycielskiego. -Uśmiechnęła się. -Um... i ten Diego w którym się zakochałaś też chodzi do studia.
-Ja się w nim nie zakochałam. -Szybko zaprzeczyłam, ale ucieszyłam się na myśl, że on chodzi do studia. Nie wiem dlaczego.
-To widać. Patrzysz na niego jak na swojego księcia z bajki. -Zachichotała.
-Ym... no nie wiem. Jak na niego patrzyłam to miałam takie dziwne uczucie...
-To miłość, kochana. -Powiedziała Camila. -A masz szczęście. Nie układa mu się w związku z taką Violettą. Ona też chodzi do studia.
-Nie wiem czemu myślisz, że może mnie to obchodzić.
Zachichotała.
-Okej. Jak chcesz. Ja się nie wtrącam. Ale chcę Ci tylko jeszcze powiedzieć, że...
-Starczy. Dość. -Przerwałam jej i ruszyłam w stronę domu.



I na koniec taki mały gif :D
Francesca y Diego
Jeżeli rozdział Wam się spodobał to skomentujcie, a jeżeli nie to napiszcie co w nim było złego :). 

niedziela, 19 lipca 2015

Wyjaśnienia

Bardzo Was przepraszam za brak rozdziału od miesiąca. Niby wakacje, więcej czasu, ale na wyjazdach jest słaby net :P. Rozdział prawie skończony, postaram się go w najbliższym czasie wstawić.

czwartek, 25 czerwca 2015

Prolog

Właśnie samolot wylądował. Jestem w Argentynie. Przyleciałam tu, gdyż chciałam rozwijać swój talent w studiu On Beat.
Mam nadzieję, że mnie zaakceptują. W szkole to nawet głupiego "cześć" nie słyszałam.
Nie wiem dlaczego nie mogłam przystosować się do innych. Po prostu zawsze odstawałam.
Po rozpakowaniu się ruszyłam do studia On Beat. Stanęłam na środku rozglądając się. Podszedł do mnie jakiś pan.
-Witaj w studiu On Beat.



Krótki, ale jest :). To opowiadanie będzie o parze diecesca, ale "wmieszają" się też inni bohaterowie. Jeśli wam się spodobało, to zostawcie komentarz.
Pozdrawiam ^^

Łączna liczba wyświetleń