wtorek, 8 września 2015

Rozdział III-Raz przytulasz się z Violettą, a raz chce Ci się mnie całować

Bum tss, znów te prace domowe...
Bum tss, znów te kartkówki...
Bum tss, znów się wyżalam...
Taa... chyba na początek każdego rozdziału będę się Wam żalić xD.
DZIĘKUJĘ WAM ZA KOMY!!
Naprawdę, nie wiecie jak mnie motywują do pisania dalszych rozdziałów. Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba, mimo tego, że pisałam go na szybko.
-------------------------------------
-Macie chyba zajęcia, tak? -Usłyszeliśmy głos Pablo.
Oderwaliśmy się od siebie. Kiedyś jeszcze mu podziękuję, że to przerwał. Dlaczego mieliśmy w ogóle zamiar się pocałować?!
-Uhm. -Przytaknął Diego.
Dyrektor chciał się chyba jeszcze o coś nas zapytać, ale my już wstaliśmy i pobiegliśmy do sali.
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie! -Powiedzieliśmy równocześnie.
-Dobrze, wchodźcie. -Powiedziała nauczycielka.
Była blondynką. Miała na sobie niebieski podkoszulek i czerwoną sukienkę.
-Jestem Angie. -Zwróciła się do mnie. -I prowadzę zajęcia śpiewu.
-Ja jestem Francesca. -Przedstawiłam się. Po chwili zdałam sobie sprawę, że ona o tym wie.
Usiadłam obok innych uczniów. Angie tłumaczyła coś o nutach... nie mogłam się skupić.
Dlaczego się z nim PRAWIE pocałowałam? Co ja właściwie do cholery czuję?!
A co on czuje? To on zaczął się zbliżać. Tak, to jego wina, nie moja.
-Francesca, zaśpiewasz coś? -Zapytała mnie Angie.
Przytaknęłam. Wyjęłam gitarę i wyszłam na środek.
-Aprendi a decir adios. -Przedstawiłam tytuł mojej piosenki.
Zaczęłam śpiewać:
Oooooo
Cerco il mio destino
sino magico
Porque yo importa 
a decir adiós 
Mira fijo hacia el horizonte
Doy un paso más
Hay que empezar a vivir
A favor del tiempo
Detrás de mí queda el pasado
Y todo fue real
Ya tengo un sueño que seguir
Esto es lo que siento
Hace falta valor
Para decir
Todo es posible
Busco en mi destino
Un sueño mágico
Porque yo
Aprendí a decir adiós
Oh - oh
Oh - oh
Francesca Aprendi a decir adios
Wszyscy zaczęli mi bić brawo.
-Rozumiem, że piosenka nie jest jeszcze skończona? -Spytała Angie.
-Jeszcze nad nią pracuję. -Odparłam.
-------
Dobra, za dziesięć minut zajęcia z Gregorio. Ponoć jest surowym nauczycielem. 
Angie podzieliła nas na duety. Ja śpiewam z... Diego.
-Hej, Francesca! -Usłyszałam.
Ten głos należał do Diego. Stałam w miejscu, nie wiedząc czy odpowiedzieć, czy sobie pójść.
-Słuchaj... -Ciągnął dalej. -Ten pocałunek... Prawie pocałunek...
Przerwały mu kroki na korytarzu. Po chwili do sali weszła Violetta.
-DIEGUŚ!! -Jej wrzask było chyba słychać w całym studiu.
-Co się stało? -Zapytał Diego.
Zaczęła paplać coś, że jej ojciec jest dla niej okropny. Wyszłam z sali i usiadłam na najbliższej ławce.
-Hej, Fran... Co jest?
Podniosłam brwi. Zobaczyłam Camilę.
-Ah, nic... -Machnęłam ręką. -Chciałam Cię przeprosić za ten mój... wybuch emocji wczoraj.
-Daj spokój. Nic się nie stało. -Odparła Cami. -A powiesz co Ci jest?
-Diego... -Westchnęłam. -Słuchaj, ja już nie wiem co on czuje. Chciał mnie pocałować, a przed chwilą przytulał się z Violką. Nie ogarniam tego.
-A co ty czujesz? -Spytała rudowłosa.
Przez chwilę milczałam. No właśnie, co ja czuję?
Kocham go czy nienawidzę? Jesteśmy tylko znajomymi, przyjaciółmi czy zakochanymi?
Jak się przytulali to czułam jakby... ukłucie w sercu. Jakby ktoś wbijał tam gwóźdź. Jak z nim rozmawiam, to czas mija niespodziewanie szybko. Czuję motyle w brzuchu i jakieś pstrykanie w mózgu. To chyba musi być miłość.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo rozległ się dzwonek na lekcje.
-Później pogadamy. -Powiedziałam.
Weszliśmy do sali tanecznej. Nauczyciel szybko zamknął, a raczej trzasnął drzwiami.
-Nazywam się Gregorio. Oczekuję maksymalnej dyscypliny. Masz się mnie słuchać i o nic nie pytać. Masz dawać z siebie sto dziesięć procent.
-Od tego czarnego karalucha nie można wymagać nawet jednego procenta.
Każdy obrócił się w stronę głosu. To była Violetta. Zacisnęłam zęby. Jak tak można, no jak?!
-Dobrze. -Kontynuował Gregorio, nie zwracając jej uwagi. -Ustawcie się, pokażę Wam kroki.
Kroki były dość proste, ale cały czas pchała się na mnie Violka. Mam jej dość. Jak Diego mógł się w niej zakochać?!
Nauczyciel włączył odtwarzacz muzyki, rzucając piłeczką pingpongową, którą wcześniej odbijał.
-Dobrze. Pięć, sześć, siedem i... raz, dwa trzy, cztery. Pięć, sześć siedem, osiem! -Liczył.
Po  gdzieś setce prób skończyliśmy zajęcia.
-Diego zostaje. -Oznajmił nauczyciel.
-Co?!  -Zdziwił się. -Co ja zrobiłem?
-Bo... -Urwał. -A nie ważne, idź.
-O co mu chodziło? -Spytałam chłopaka jak wyszedł.
-Czyli jednak ze mną rozmawiasz. -Uśmiechnął się.
Zmarszczyłam brwi. Kiedy mu powiedziałam, że z nim nie rozmawiam? Nie ważne.
-Ćwiczymy? -Zapytałam nagle. -Piosenkę?
-Jasne. -Uśmiechnął się.
Angie postanowiła, że zaśpiewamy moją piosenkę, Aprendi a decir adios. Ponoć nasze głosy doskonale do siebie pasują i bla bla bla... Właściwie to nigdy nie słyszałam śpiewu Diego...
Wyjął gitarę, którą w sumie, nie wiem skąd wziął. Zaczął grać.
-Skąd znasz nuty? -Zdziwiłam się.
-Nauczyłem się. -Mrugnął do mnie.
Śpiewaliśmy na zmianę-raz on, raz ja. Tylko refren zaśpiewaliśmy razem.
Diego odłożył gitarę i zaczął się do mnie niebezpiecznie zbliżać...
-Diego, ja Ciebie nie rozumiem. -Wstałam. -Raz przytulasz się z Violettą, a raz chce Ci się mnie całować.
Chciałam odejść, ale on chwycił mnie za rękę. W tym momencie do sali weszła Violetta.





sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział II-Cześć, skarbie!

Bum tss,  zaraz wakacje się skończą
Bum tss, zaraz usłyszę szkolny dzwonek na lekcje
Bum tss, zaraz będę rozpaczliwie patrzeć na zegarek
Ale po co się użalać? Jedziemy z rozdziałem ;) Vilu będzie jak Ludmiła, mam nadzieję, że mi wybaczycie, heh... 

-----
Obudziłam się. Od razu stwierdziłam, że coś jest nie tak. Mój pokój jest jakiś mniejszy, a obok mnie nie ma pułki z lampką nocną. Poderwałam się z łóżka. Aha, przecież jestem w Buenos Aires. Spojrzałam na zegarek. 
-W pół do ósmej?! -Wrzasnęłam do siebie zdziwiona. 
Szybko wykonałam poranne czynności, i zrobiłam sobie śniadanie. Zjadłam także w wielkim pośpiechu. Wzięłam torebkę i wybiegłam z domu. Po drodze spotkałam Diego...
-Hej, Fran. -Powiedział. -Gdzie tak lecisz?
-Mam zajęcia o ósmej. -Odparłam.
-Trzydzieści? -Zapytał. 
-Nie, o równej ósmej. 
-Pokaż plan zajęć. -Poprosił.
Westchnęłam, i wyciągnęłam to o co prosił.
-Ale po co Ci to? Śpieszy mi się. -Chłopak zaczął się śmiać. -No i z czego się śmiejesz?!
-Fraan... -Chichotał. -Pomyliłaś wtorek z poniedziałkiem.
Zerknęłam na rozkład.
-Aaa... No, cóż... Ym... -Zaczerwieniłam się.
-Skoro mamy jeszcze dużo czasu, to możemy pójdziemy na jakieś lody, co? -Zaproponował. -Ponoć otworzyli jakąś nową lodziarnię.
-Aaa... lody... -Nie wiem dlaczego się speszyłam. -Jasne. Prowadź.
Po kilku minutach doszliśmy do małego, niebieskiego budynku. Nad drzwiami znajdował się szyld, informujący, że właśnie tutaj znajduje się lodziarnia.
-Nie mam kasy. -Przypomniałam sobie.
-Ja stawiam. -Zaśmiał się.
-Diego, nie mu-
-Poproszę dwa razy gałkę śmietankową i czekoladową. -Zignorował mnie.
-Debilu, mówiłam Ci, że nie mam kasy. -Powiedziałam jak wyszliśmy.
-A ja mówiłem, że ja stawiam.
Westchnęłam.
Szliśmy dotąd mi nieznanymi uliczkami. Tutaj było zupełnie inaczej niż we Włoszech.
Francesca i Diego
Kiedy przechodziliśmy przez park, spytał nagle:
-Masz chłopaka?
Zamurowało mnie. Skąd to pytanie?
-Nie mam... -Odpowiedziałam. -Ale, dlaczego pytasz?
-Tak z ciekawości. -Wzruszył ramionami.
Wreszcie doszliśmy pod studio. Mieliśmy piętnaście minut do zajęć śpiewu z Angie.
-Cześć, skarbie! -Zawołała jakaś blondynka. Podbiegła do Diego i pocałowała go w policzek.
Nie wiem dlaczego, ale to zabolało. Mocno.
-Hej, Violu, to jest Francesca. -Przedstawił mnie.
Czyli to ta Violetta o której mówiła Camila... Ale gadała też, że nie układa im się w związku. Ahha, jaasneee.... całują się i im się nie układa.
-Cześć. -Wydusiłam z siebie.
Spojrzała na mnie krytycznym wzrokiem.
-Hm, wiesz... powinnaś poprawić makijaż... -Powiedziała.
-Nie malowałam się dzisiaj. -Odpowiedziałam zdziwiona.
-No właśnie. -Przytaknęła. -Więc powinnaś to zrobić. Poniżasz studio...
Super. Pierwszy dzień zajęć w studiu i już zyskałam wroga.
Chciałam już coś powiedzieć, ale Violetta mi przerwała.
-DIEGUŚ!! -Wrzasnęła. -Jutro moje urodziny, pamiętasz?!
-A taak, oczwyiście, pamiętam. -Powiedział, ale jego mina sugerowała coś zupełnie innego.
Vilu rzuciła się na niego.
-Ekhm... to ja już pójdę. -Powiedziałam i się oddaliłam.
Dlaczego mnie tak to bolało jak oni się przytulali? Dlaczego boli mnie to, że on ma dziewczynę? 
Przecież ja nic do niego nie czuję! A może Camila jednak miała rację? Zakochałam się w nim?
DZZ!
Rozległ się dzwonek na lekcje. Patrzyłam na pędzących w różne strony uczniów.
-Przepraszam, gdzie jest... -Zaczęłam.
-Śpieszy mi się!
-Gdzie jest sala... -Spróbowałam znowu.
-Wybacz, śpieszy mi się!
Zatrzymała się przy mnie Violetta.
-Och, czyżby wszyscy Cię ignorowali? -Zapytała robiąc durną minę. -Tak mi przykro!
Pobiegła gdzieś. Skryłam twarz w dłoniach.
-Nie idziesz? -Usłyszałam.
Podniosłam wzrok. Zobaczyłam Diego.
-Nie wiem gdzie jest sala muzyczna. -Wyjaśniłam.
Przez chwilę nic nie odpowiadał.
-Sorry za moją dziewczynę. -Powiedział w końcu.
-Nic się nie stało... -Zapewniłam.
Usiadł koło mnie i... zaczął się do mnie zbliżać. Nasze usta dzieliły milimetry.

---
No i mamy rozdziałek.

3 komentarze =  III rozdział


piątek, 31 lipca 2015

Rozdział I-Ja się w nim nie zakochałam

Wzrokiem jeszcze chwilę wędrowałam po wnętrzu budynku. Kolorowe drzwi do każdej z sal sprawiały, że to studio zdawało się ciepłe, miłe, spokojne, ale także pełne niespodzianek. Przez nie zamknięte drzwi do jednej z sal, zauważyłam tańczących uczniów. W końcu spojrzałam na rozmówce.
-Dzień dobry. A... kim pan jest? -Spytałam niepewnie.
-Jestem Pablo, dyrektor studia. -Uśmiechnął się serdecznie.
-To do pana napisałam prośbę o dostanie się do studia w środku roku? -Spytałam.
-Tak, tak. -Odparł. -Jak wiesz posłuchaliśmy Twojego głosu i się zgodziliśmy.
-Uhm. No, cóż... cieszę się, że dostałam się do tej szkoły. -Powiedziałam- Mogłabym dostać harmonogram zajęć?
-Jasne, chodź do pokoju nauczycielskiego.
...
Po załatwieniu kilku rzeczy wreszcie dostałam spis zajęć. Zaczynam się tutaj uczyć dopiero jutro. Podziękowałam i po szybkim "Do widzenia" wyszłam ze studia.
Mniej więcej pamiętałam drogę do domu, tylko na jednym skrzyżowaniu musiałam się zastanowić gdzie skręcić. Byłam już prawie pod domem, kiedy nagle na kogoś wpadłam. Podniosłam wzrok.
Wpadłam na chłopaka w moim wieku.

Poczułam jakieś dziwne pstryknięcie w mózgu. W moim brzuchu zaczęły jakby... latać motyle.
-Przepraszam... -Powiedziałam w końcu.
-Nie ma sprawy. -Odparł chłopak. -Jestem Diego, a ty?
-Francesca. Ja... ja muszę już iść... Ciao. -Z nieprzyzwyczajenia pożegnałam się po włosku.
-Jesteś włoszką? -Zapytał.
-Tak. -Przytaknęłam. -To ja już naprawdę muszę już iść. Ciao.
-Ciao. -Odparł ze śmiechem.
Tak naprawdę nie śpieszyło, tylko chciałam uniknąć niezręcznego spotkania. Podeszłam kilka kroków i się zatrzymałam. Kiedy na niego patrzyłam... miałam takie dziwne uczucie... Dziwne, ale przyjemne.
-Hej. -Nagle podeszła do mnie jakaś rudowłosa dziewczyna. -Jestem Camila, a ty... Francesca, tak?
-Skąd znasz moje imię? -Zdziwiłam się.
-Pablo nam mówił, że jakaś włoszka zacznie się uczyć w środku roku, a widziałam Ciebie, jak idziesz do pokoju nauczycielskiego. -Uśmiechnęła się. -Um... i ten Diego w którym się zakochałaś też chodzi do studia.
-Ja się w nim nie zakochałam. -Szybko zaprzeczyłam, ale ucieszyłam się na myśl, że on chodzi do studia. Nie wiem dlaczego.
-To widać. Patrzysz na niego jak na swojego księcia z bajki. -Zachichotała.
-Ym... no nie wiem. Jak na niego patrzyłam to miałam takie dziwne uczucie...
-To miłość, kochana. -Powiedziała Camila. -A masz szczęście. Nie układa mu się w związku z taką Violettą. Ona też chodzi do studia.
-Nie wiem czemu myślisz, że może mnie to obchodzić.
Zachichotała.
-Okej. Jak chcesz. Ja się nie wtrącam. Ale chcę Ci tylko jeszcze powiedzieć, że...
-Starczy. Dość. -Przerwałam jej i ruszyłam w stronę domu.



I na koniec taki mały gif :D
Francesca y Diego
Jeżeli rozdział Wam się spodobał to skomentujcie, a jeżeli nie to napiszcie co w nim było złego :). 

niedziela, 19 lipca 2015

Wyjaśnienia

Bardzo Was przepraszam za brak rozdziału od miesiąca. Niby wakacje, więcej czasu, ale na wyjazdach jest słaby net :P. Rozdział prawie skończony, postaram się go w najbliższym czasie wstawić.

Łączna liczba wyświetleń